Nie zabijajcie moich demonów, bo anioły też umrą.
Kiedy myślę o siatkówce, dopada mnie refleksja, że wiele mi dała, ale jeszcze więcej zabrała. Ona mnie stworzyła, ale zapewniane przez nią dobrobyt i możliwości niszczyły mnie jako człowieka, mężczyznę, ojca, męża i siatkarza.
Uwielbiam książki. Uwielbiam siatkówkę. Siatkówka & Rock'n'Roll, czyli nowość na rynku to połączenie moich dwóch miłości. Łukasz Kadziewicz spisał swoje historie z pomarańczowego parkietu (i nie tylko tego 😉). Pomógł mu w tym inny Łukasz - Olkowicz - dziennikarz Przeglądu Sportowego. Zanim przejdę do książki, kilka słów o autorach.
Łukasz Kadziewicz urodził się 20 września 1980 roku w Dobrym Mieście na Warmii. Siatkarz, choć jak sam przyznaje, ludzie bardziej kojarzą go z jego wybryków. Grał na pozycji środkowego. Członek srebrnej kadry z japońskich Mistrzostw Świata w 2006 roku. Dwukrotnie reprezentował kraj na igrzyskach olimpijskich - w Atenach (2004) i Pekinie (2008). Grał w Rosji, Włoszech, na Białorusi, a nawet w Katarze. Dwa lata temu zakończył karierę sportową. Obecnie komentuje mecze w Polsacie Sport.
Łukasz Olkowicz - dziennikarz sportowy, specjalizujący się w piłce nożnej. Jest autorem książki Nawałka. Droga do perfekcji. oraz współautorem Lewy. Jak został królem.
Panowie znają się od jakichś 10 lat. Praca nad książką trwała 4. Książka formułą przypomina mi oś w rodzaju pamiętnika, może spowiedzi. Nie brak tu samokrytyki. Niejednokrotnie Kadziewicz bije się w pierś, mówiąc mea culpa. I właśnie to jest największą zaletą tej biografii. Brak lukrowania, stawiania pomnika ze spiżu, nagradzania wawrzynem. Jest szczerość, prawda. Ukazuje nam się Kadziu w "stroju Adama", nie ma nic do ukrycia. Jedyne, czego pilnuje to sfera prywatna. Nigdy nie wychodzi poza ustaloną przez siebie granicę.
Nazywam się Łukasz Kadziewicz, mam srebrny medal i mogę sobie wybrać dowolny klub w Europie. To oni czekali na moją decyzję, a nie ja na ich. Wszystko wydawało się takie łatwe. Ta pewność siebie mnie zgubi.
Książka nie jest zbyt obszerna, natomiast obfituje w różne anegdoty. Można się pośmiać, ale i wzruszyć. Wszystko jest w miarę chronologicznie uporządkowane, co nie wprowadza zamętu, nie gubi czytelnika, jak to często w biografiach bywa. Tekst to Kadziewicz. To jego sposób wysławiania się. Bez ogródek. Prosto z mostu. Bez owijania w bawełnę. Nie wiem na jakiej zasadzie pracowali obaj panowie, ale w lekturze czuć samego Kadziewicza. Olkowicz pozostał w cieniu. Co według mnie podwyższa autentyczność tej pozycji. Jest jeden bohater (a nie jak np.: w książce Jakuba Błaszczykowskiego, gdzie czasami miałam wrażenie, że Małgorzata Domagalik odgrywa główną rolę).
Nie chcę zdradzać szczegółów. Kto ma ochotę, ten sięgnie po egzemplarz. Ja mogę Wam zdecydowanie polecić tę książkę. Nie tylko wielbicielom siatkówki. Także fanatykom sportu, ponieważ odkrywa ona funkcjonowanie świata sportu.
Hej, przygodo! Życie jest zbyt piękne, by przeżyć je standardowo. Może dlatego miota mną od fali do fali, gdy za bardzo oddalę się od brzegu, ale już się nie zmienię. Nadal zamierzam wypływać małą szalupą na rozszalałe morze.
Komentarze
Prześlij komentarz